Astraia - Oficyna Artystyczna
login hasło
>
Jeżeli nie masz jeszcze konta, przed zakupami najlepiej zarejestruj się.
ZNAJDŹ
Koszyk jest pusty, zapraszamy na zakupy w księgarni internetowej.
Aby korzystać ze schowka,
musisz się zalogować.
koperski
Indeks tytułów
Pokaż tytuły na literę  
>
Indeks autorów
Pokaż autorów na literę  
>
KATALOG DO DRUKU
oferta Podtatrze
Architektura i liturgia
bestseller

Architektura i liturgia

Louis Bouyer

aktualnie niedostępna
ZAPYTAJ O DOSTĘPNOŚĆ
sprawdź koszty przesyłki
jeśli planujesz zakup tego produktu w przyszłości...
...dodaj go do schowka
poleć znajomemu
wydawnictwo: Astraia
rok wydania: 2009
oprawa miękka
format: 135x205
ISBN: 978-83-60569-15-3
Jeszcze nie oceniano tej pozycji.
Twoja ocena:
Oceń pozycję:

Wprowadzenie 
 
W Konstytucji o liturgii ojcowie soborowi z naciskiem podkreślali, że odnowa liturgiczna to coś znacznie więcej niż tylko kwestia odnowionych rubryk. Na tym polu nawet najlepsze zmiany zewnętrzne, jak choćby szersze wykorzystanie języków narodowych i bardziej obfite czerpanie z Pisma Świętego, nie mają najmniejszego sensu, jeżeli nie będzie im towarzyszyć przemiana ducha, w jakim liturgia będzie sprawowana. Z drugiej strony duch, w pełni chrześcijańskim znaczeniu tego pojęcia, to nie tylko uczucie albo czysto wewnętrzna idea. Z pewnością jest on jednym i drugim, ale jest też czymś o wiele więcej. „Duch” dla chrześcijan to taka rzeczywistość wewnętrzna, która dąży do wcielenia albo, ujmując to lepiej, która nie może istnieć bez wcielenia. Jednakże nie rubryki są tym miejscem, gdzie duch liturgii ma się wcielić – jakkolwiek ich przydatność, a niekiedy konieczność jest dla nas niezaprzeczalna. Chodzi tu raczej o pewną ogólną postawę, o określony klimat; a sięgając głębiej – o coś, co można nazwać „etosem”, usposobieniem ducha i serca, o coś, co winno scalać wszystkie szczegóły obrzędu, by uczynić z nich spójne wcielenie tego „ducha”, który jest nie tylko duchem człowieka, ale przede wszystkim tym, czym duch człowieka się staje, kiedy Duch Święty, Duch Boga, zaczyna w nim działać. Jak zatem określić ową odnowę ducha, która ma dotyczyć nie tylko liturgii, chociaż jej pewnie w pierwszej kolejności i nade wszystko? Ta sama Konstytucja mówi jasno, że liturgia znajduje się w samym sercu życia Kościoła: wszystko do niej zmierza, jako do celu, i wszystko z niej wynika. Możemy streścić tę odnowę, mówiąc, że chodzi o odkrycie autentycznego sensu i namacalności tradycji. Przez ostanie wieki Kościół kontrreformacji, naznaczony mentalnością oblężonej twierdzy, usztywnił się, chcąc stawić czoła zarówno zewnętrznym atakom, jak i wewnętrznym pokusom: dała przy tym o sobie znać uświadomiona lub nieświadoma tendencja, by tradycję traktować wąsko, jako tylko zewnętrzne manipulowanie praktykami i formułami, bez podejmowania jakichkolwiek wysiłków w kierunku zmian w warstwie materialnej, ale też bez poświęcania większej uwagi ich wewnętrznemu znaczeniu. Był to niebezpiecznie wypaczony sposób traktowania tradycji chrześcijańskiej. Nic więc dziwnego, że obecnie mamy do czynienia z tendencją przeciwną: poszukując żywego chrześcijaństwa, odrzuca się tradycję, która została przekazana w taki właśnie sposób. Poddając się tej logice i przyjmując jej następstwa, należałoby odrzucić całą tradycję, z takim wszakże skutkiem, że nie ożywiając chrześcijaństwa, odrzucilibyśmy je całkowicie. Istotnie, autentyczne chrześcijaństwo czerpie siły do życia wyłącznie z tradycji, ale z pewnością nie chodzi tu o „tradycję martwych formuł i mechanicznej praktyki”. Chodzi raczej o tradycję życia, które rozwija się „w” i „przez” nieustanne wcielenie. W takim nieprzerwanym trwaniu żywego organizmu, jak też w jego wciąż odnawianych elementach, ma się przejawiać i uaktualniać obecność oraz nieustanna moc stwórcza samego Ducha. Przechodząc do konkretów – liturgia to złożone z modlitwy i adoracji życie wspólnoty jedynej w swoim rodzaju – mistycznego Ciała Chrystusa, która żyje i dojrzewa w historii, a swój początek bierze z jedynego źródła, ze zbawczych słów i czynów Naszego Pana, wciąż działających w nas dzięki Duchowi Świętemu. Naszym zadaniem jest wejść w życie Ciała Chrystusa, we wspólnotę wierzących, która jest przede wszystkim wspólnotą Ducha. Jesteśmy zatem spadkobiercami dawnych form modlitwy i kultu pochodzących z przeszłości. Przeszłość ta jednak nie jest w żadnym wypadku czymś martwym, bo niesie w sobie dziedzictwo życia. Docieranie do tego życia powinno być podstawowym celem refleksji nad świadectwami przeszłości, by życie to nie straciło nic ze swojej płodności i witalności, ani z mocy ożywczej w teraźniejszości i przyszłości. Spoglądając w tym świetle na dawne dokumenty liturgiczne, być może odkryjemy pokłady niezmiernego bogactwa i nie mniej szeroki margines wolności, jaki otwiera przed nami tradycja katolicka. Jeżeli uda nam się dotrzeć i zrozumieć moc sprawczą Ducha, którego działanie przejawia się w odziedziczonych formach liturgicznych, to dojdziemy do przekonania, że zrywanie z tradycją w nadziei na uzyskanie odpowiedzi na potrzeby naszych czasów jest czymś błędnym, bo odkrywając pełnię tradycji, sami zyskujemy większą wolność wewnętrzną i stajemy się bardziej zdolni do tego, by ją przyjąć. W tym celu jednak konieczne jest pewne uściślenie metody poszukiwań. Chodzi mianowicie o docieranie do poszczególnych form liturgicznych nie w tym okresie, kiedy przestawały cokolwiek znaczyć dla biorących udział w liturgii i przez to nie sprzyjały już właściwemu, czyli świadomemu, aktywnemu i płodnemu liturgicznemu zaangażowaniu wiernych (o czym przypomina Sobór), ale o odkrywanie ich w okresie „złotego wieku”, kiedy nie zatraciły jeszcze swojej pierwszej świeżości. W ten sposób liturgia objawi się nam w całej swojej głębi: jako życie wspólnoty w Duchu i wspólne życie Boga z ludźmi. Żyjąc liturgią, ludzie staną się jednym między sobą i jednym z Bogiem w Chrystusie. W tym momencie otwiera się przestrzeń dla architektury, bo przecież liturgia to nic innego, jak zgromadzenie ludzi w domu Ojca, gody Baranka, na które zostaliśmy zaproszeni, by w Ciele Jedynego Syna zjednoczyć się jednocześnie z Ojcem i ze sobą. Tutaj mają się zgromadzić i ostatecznie zjednoczyć w Oblubienicy Chrystusa wszystkie rozproszone dzieci, tworząc Kościół. Oczywiście, jeżeli chodzi o nas, chrześcijan, prawdą jest, że „nie mamy innego mieszkania, niż mieszkanie w niebie”. Niemniej jednak to mieszkanie w niebie budowane jest z żywych kamieni, z ducha, o którym mówimy, ani tego ducha nie 11 budzi. Najczęściej budynki kościelne machinalnie, nieudolnie i bez głębszego zrozumienia powielają modele z przeszłości. Skopiowane powierzchownie nie robią wrażenia stworzonych po to, by wcielać życie wytryskujące z wnętrza wspólnoty, które mają chronić. Także silenie się na „nowoczesność” zbyt często jest tylko adaptacją „na potrzeby Kościoła” jakiegoś rodzaju współczesnego budownictwa świeckiego – sal konferencyjnych, klas szkolnych albo kinowych, zaopatrzonego co najwyżej w „charakterystyczny” motyw zapożyczony z konstrukcji w dawnym stylu, uznawanych za bardziej „tradycyjne”. Obie te metody zawodzą. Konieczne jest poszukiwanie czegoś innego, jeżeli zależy nam na tym, żeby kult chrześcijański rzeczywiście ożył, a nie ograniczał się tylko do wyświechtanej powłoki albo przypominał łoże Prokusta. Jedyną możliwą drogą jest podjęcie wysiłku odkrycia, w jaki sposób liturgia chrześcijańska w epoce najbardziej twórczego rozkwitu spontanicznie modelowała te budynki, których używała od samego początku oraz co nowego z tego wynikało. Taka metoda poszukiwań daje nadzieję na znalezienie którymi jesteśmy my, zgodnie z naszym powołaniem, a świątynia Boga w niebie założona na kamieniu węgielnym, którym jest Chrystus, jest budowana od teraz, już tu na ziemi. Staje się to rzeczywistością, kiedy gromadzimy się, by słuchać Słowa, by odpowiadać na to słowo w modlitwie i by jednoczyć się z Nim i z sobą przez sakramentalną celebrację tajemnicy ogłoszonej przez słowo, tajemnicy, którą jest – by posłużyć się wyrażeniem św. Pawła – „Chrystus w nas, nadzieja chwały” (Kol 1, 27). Miejsce, gdzie to wszystko się dokonuje, a które na drodze naszego pielgrzymowania do świątyni niebieskiej jest tylko prowizorycznym namiotem, winno stawać się widzialnymi ramami Kościoła i z tego powodu ma prawo nazywać się „kościołem”. Tu na ziemi jest ono rzeczywistym miejscem zamieszkania Boga ze swoim ludem. Przystosowanie tego miejsca do realizacji w czasie jednego prawdziwego i wiecznego Kościoła doskonale symbolizuje istotę naszej misji wobec świata, której realizacja, chociaż w sposób niedoskonały, przygotowuje, a nawet jest już inauguracją tego, co czeka nas w nadchodzącej wieczności. Gdzież bowiem duch człowieka uwidacznia się bardziej niż w mieszkaniu zbudowanym, by chronić życie! Podobnie też sposób, w jaki budujemy nasze kościoły, jest najważniejszym przejawem jakości naszego życia w Kościele, życia we wspólnocie Ciała Chrystusa. Niestety trzeba powiedzieć, że to, co spotykamy w większości naszych świątyń, ani nie wynika koniecznej inspiracji, by w naszych czasach robić to samo, mocno trwając w duchu chrześcijańskim, który z jednej strony jest ponadczasowy, a z drugiej stoi wobec coraz nowszych wyzwań. Kiedy mamy okazję podziwiać kościoły, które udało się zaadaptować lub zbudować w taki sposób, że rzeczywiście chronią ducha liturgii chrześcijańskiej albo lepiej – że zachowują jej świeżość i moc działania, widzimy, jak ważna jest nie tyle dowolna seria niezależnych detali, umieszczonych obok siebie, ile nade wszystko dynamiczna relacja scalająca różne punkty celebracji, wcielona w rozmaite elementy i ich spójne połączenie. Z czegoś takiego może wynikać, jak to bywało już w przeszłości, prawie nieograniczona różnorodność form. Jednak żadna z tych form nie będzie miała w sobie mocy ożywiającej, jeżeli będzie tylko zewnętrzną kopią pozbawioną wewnętrznego odniesienia do swojego źródła, skąd czerpie swój głęboki sens. Klucz do genezy form może dać nam tylko historia. Zobaczymy zatem, że rolę, jaką jeden organ spełnia w całym ustroju, można określić tylko koncentrując się na jego prawidłowym działaniu. Z drugiej strony przyczyną obumierania jakiegoś organu będzie zawsze albo niewłaściwe odczytanie jego funkcji albo jej przeoczenie. 
 

Spis treści
Wprowadzenie
Rozdział pierwszy Synagogi starożytne
Rozdział drugi Pierws ze kościoły syryjskie
Rozdział trzeci Bazyliki rzymskie
Rozdział czwarty Kościoły bizantyńskie
Rozdział piąty Kościoły zachodnie
Rozdział szósty Tradycja i odnowa
Dodatek pierwszy Koncelebra
Dodatek drugi Baptysterium
Fragmenty
 
Zobacz także
Połaskocz swoją duszę. Żyj dobrze, kochaj, śmiej się!
Co oznacza ta ryba?
Jacek. Święty dominikanin
Kinga. Święta Pani Sądecka
Przyjdź Duchu Święty
Książeczka o owieczce
Cystersi. Historia zakonu europejskiego
Sztambuch
Newsletter
Aby otrzymywać informacje o nowościach i promocjach Wydawnictwa, wpisz się na listę:
zapisz się
T 600 82 77 97
F 12 654 95 86
E astraia@astraia.pl

[ + ] więcej
opracowanie Prekursor